piątek, maja 26, 2006

dysonans...

pisałam już o mojej ambiwalecji? o dysonansie pomiędzy tym co ludzie widzą a tym co mam w środku? ludzie widzą kogos wyraźnego, ostrego, niepokornego obrazoburczego. kogoś kto uprawia odważną grę ze światem. być może znacie mnie z innej strony ale wiele ludzi tak właśnie mnie postrzegało kiedyś, być może nadal spostrzega. niektórzy nie są w stanie znieść tej wielkomiejskiej panny jaką jestem na zewnątrz. długo nie zdawałam sobie sprawy z tego jak jestem postrzegana bo w środku byłam małym zahukanym dzieckiem, wrażliwym, które prawie wszystko bolało. próbowalam się ujednolicić, kiedy zdałam sobie sprawę z tego rozdwojenia. chciałam być wyraźna świadomie i wrażliwa świadomie i nie mieszać tego ze sobą. starałam się przez ostatnie pięć miesięcy. chyba mi się udało, jestem bardziej spójna... już nie taka rozdygotana jak dawniej.

Brak komentarzy: