Dziś byłam w kościele i ujrzałam chorych ludzi, sparaliżowanego na wózku, jęczącego, z opadającą głową, której nie były w stanie utrzymać nieczynne mięśnie, ani podpórki wózka, kobietę na kulach... Doświadczyłam szczególnego wzruszenia, bólu, współodczuwania. I pomyślałam sobie, że dobrze, że będę lekarzem, że jednak dobrze, że skończyłam te studia, że Pan Bóg mnie użyje. Nie muszę się martwić o żaden LEP, żadną specjalizację, Bóg ma plan i użyje mnie.
1 komentarz:
Amen [tak się stanie]!
Prześlij komentarz